relacje

Dlaczego warto… odwiedzić psychoterapeutę, zanim się rozwiedziesz?

Jak podają dane GUS, każdego roku rozpada się średnio 65-66 tys. małżeństw. Najwięcej rozwodów w Polsce orzeka się z powodu niezgodności charakterów. Następnymi w kolejności przyczynami rozpadu są: zdrada, nadużywanie alkoholu przez jednego z małżonków oraz dłuższa nieobecność jednego z nich.

Rozwód to rozpad, a rozpad to śmierć relacji.

Choć wielu osobom (zwłaszcza po rozstaniu) trudno to przyznać, kiedy rozpada się nasza relacja, doznajemy podobnych emocji jak przy traumie po śmierci bliskiej osoby. Etapy kończenia związku, często przypominają stadia żałoby: od fazy szoku i zaprzeczenia, poprzez dezorganizację zachowania, złość i bunt, depresję (smutek) aż do akceptacji i pogodzenia się ze stratą. Niestety ta ostatnia faza nie następuje samoczynnie. Można utknąć gdzieś po drodze!

W Centrum Psychoterapii i Diagnostyki Psychologicznej w Warszawie i w Grodzisku Mazowieckim pracujemy z parami od sześciu lat. W ostatnim czasie zgłasza się do nas coraz więcej par: małżeństw, ale też, co może zaskakiwać, związków nieformalnych. Wydaje się, że osoby chcące „ratować” swoje związki czują podskórnie, że jest o co walczyć. Ale czy na pewno? Czy terapia to dobra droga? I właściwie droga do czego? Rozstania czy trwania?

Często dialog z potencjalnymi pacjentami zaczyna się podobnie.

– Dzień dobry, proszę Pana, ja chciałbym umówić nas do Pana na terapię (w głosie słychać drżenie i smutek)

– Dzień dobry. Rozumiem, że druga osoba wyraża zgodę na takie spotkanie w ramach konsultacji?

– Tak. Mąż jest obok, ale prosił, żebym to ja zadzwoniła.

W ten sposób często zawiązywana jest relacja zwana psychoterapią par. Aby dokładniej zrozumieć co się w niej dzieje, niezbędna jest praca terapeutyczna: szczegółowe poznanie historii pary, ważnych momentów, przeżytych trudności, problemu identyfikowanego przez parę jako szczególnie ważnego. Do tego służy wywiad psychologiczny. Podczas tzw. spotkań diagnostycznych (zwykle maksymalnie czterech) terapeuta stawia pierwsze hipotezy, próbuje odnaleźć nieświadomy w dużej mierze kontekst wyboru partnera, nieświadome konflikty, zrozumieć co sprawa, że ci ludzie chcą być razem, co ich łączy, a co dzieli? O ile pary na ogół chętnie mówią o tym „co dzieli”, to rzadko mają wgląd w to co spowodowało, że są razem z punktu widzenia psychologicznego. Nasze wspólne doświadczenia, a także wiedza płynąca z literatury, wykazały, że partnerzy dobierają się najczęściej aby:

– znaleźć kogoś dzięki komu rozwiną zablokowane dotychczas części własnego „Ja”,

– odnaleźć w drugiej osobie dawnego rodzica (tego rodzaju wybory niestety skutkują przeżywaniem nieustannego konfliktu),

– znaleźć partnera posiadającego niechciane lub nierozwinięte aspekty własnej osobowości (nie jest to równoznaczne z wyborem cech przeciwstawnych).

Do udanego małżeństwa przyczynia się posiadanie pewnych określonych cech partnerów, które nie mogą być ani zbyt podobne, ani zbyt rożne.

W pracy psychoterapeutycznej obie strony muszą chcieć po pierwsze zrozumieć siebie.

Nie jest rzadkością podczas wizyty diagnostycznej usłyszeć:

– Co Państwo chcielibyście zmienić w sobie?

– Chciałabym aby mąż częściej był w domu, zajął się naszym synem, a no i teściowa… Ona psuje cały nasz związek.

– Ja chciałbym aby Kasia się przestała mnie czepiać, nie wydzierała się na nasze dziecko i skończyła gadać o mojej matce. Co ona ci takiego zrobiła?

– A w sobie? Dodaje terapeuta, po czym już zapada cisza.

Podstawowym celem psychoterapii nie jest (choć powszechnie się tak uznaje) „ocalenie” związku.

Celem terapii jest zmiana, najczęściej taka, która jest realna, możliwa do osiągnięcia i wypracowania przez dwie strony. Terapeuta nie posiada żadnej recepty na szczęśliwy i udany związek! Nie udziela rad, nie wydaje opinii, nie sądzi ani nie staje po żadnej stronie. To, czym natomiast dysponuje i co stara się przekazać za pomocą metod psychoterapeutycznych to wiedza o mechanizmach funkcjonowania tego związku. To czego psychoterapeuta doświadcza w relacji z parą, najczęściej jest odzwierciedleniem funkcjonowania także ich związku.

– Halo? Mówiłam ci, że idziemy z tatą na spotkanie do takiego pana i nie mogę teraz rozmawiać przez telefon. Oddzwonię synek jak skończymy. Tak, tak za około jedną godzinę. Przepraszam.

– Mówiłem panu. Żona niczego od dzieci nie wymaga. Ciągle czegoś chcą. Nikogo nie słuchają.

– Najpierw pani odebrała telefon, a następnie pan skrytykował stosunek pani do dzieci.

Terapia par to proces, w którym często odtwarza się problematyka w relacji.

Z doświadczeń naszych wynika, że najczęściej zgłaszają się pary w celu otrzymania diagnozy. Co ona/on ma zmienić? Wiele związków rezygnuje z terapii, kiedy słyszy, że nie otrzyma „recepty na szczęście”. Inni z sukcesem kończą pracę terapeutyczną (czasem kilkuletnią), osiągając znaczy wzrost poziomu zadowolenia w relacji.

Czasami zdarzają się też bardzo tragiczne i nieodwracalne kroki będące przejawem nieświadomej chęci ukarania, zemsty ale i dokonania własnego wyboru przez jedno z małżonków. Jest to samobójstwo (czasem groźba lub próba samobójcza). Pojawiają się wtedy, kiedy para całkowicie rezygnuje z potrzeby rozwoju własnej autonomii. Gdy podczas terapii uda się odkryć takie niebezpieczeństwo lub jeden z małżonków mówi o tym wprost, zwykle potrzebna jest interwencja lekarza psychiatry i praca nad uświadomieniem destrukcyjnego nastawienia i jego nieodwracalnych konsekwencji!

Proces psychoterapii par można porównać do jazdy rollercoasterem, w trakcie której napotyka się na „coś”, co nagle hamuje i cofa kilkadziesiąt metrów, po czym kolejka próbuje nabrać rozpędu i znów hamuje w tym samym miejscu i nagle nabiera dużo większego rozpędu i pokonuje wzniesienie, do którego prowadzi tor. Terapeuta wie, że jazda ta bywa pełna trudnych emocji: lęku, czasem złości, płaczu, jednakże daje parze bezpieczeństwo, wyznacza tor jazdy, pomaga ruszać i hamować w odpowiednim miejscu. Psychoterapia działa jak dodatkowa siła, która umożliwia przesunięcie się dalej. W terapii jest możliwa naprawa i wzrost!

Pary przychodzą na terapię z konfliktem, a napięcie, które on wytwarza, jest w równej mierze zarówno potencjałem do rozwoju, jak i destrukcji.

Nie bez powodu uważa się, że ostatnie stulecie zaskakuje olbrzymim potencjałem rozwojowym ludzkości, kreatywności i postępu, a jednocześnie zaś nigdy nie zniszczono tak wiele w dziejach ludzkości, jak właśnie dziś. Pewien paradoks życia i śmierci uwidacznia się w konflikcie pary.

To, czego doświadczają pary, opiera się na wielu paradoksach. Jednym z podstawowych jest bycie w związku i posiadanie zarówno potrzeby zależności jak i autonomii. Nierzadko słychać w gabinecie słowa „nie ograniczaj mnie”(potrzeba autonomii), „czuję się przy nim bezpieczna” (potrzeba zależności). Nierzadko słychać zarówno miłość jak i nienawiść. Oba uczucia bardzo silne i determinujące nasze działanie. Te sprzeczności można godzić. Stawiać bezpieczne granice. Rozwijać się i dbać o siebie. Tego m.in. uczy terapia.

W naszej pracy spotykamy się jednak z parami o sztywnych granicach, które często stwarzają sobie wzajemnie silny rodzaj zamknięcia i izolacji. Takie rodzaje związków są niestety antyrozwojowe, a dominują w nich bardzo prymitywne obrony takie jak: rozszczepienie, projekcja, obwinianie, zaprzeczanie, idealizacja i dewaluacja, co znacznie zniekształca rzeczywistość i w zasadzie tworzy coś w rodzaju „antyrelacji”.

Osoby w parze które wyrażają nieustanny gniew i nienawiść mają na ogół jakąś już historię z przeszłości: negatywne wzorce i trudne doświadczenia. Nierzadko jest to poprzedni związek, który również zakończył się niepowodzeniem. Terapeuta ma możliwość pokazania pewnego powtarzającego się schematu. Para natomiast może zatrzymać, zmienić i zastąpić go bardziej konstruktywnym. W małżeństwach często istnieje wiele gier jak np. „jestem słaba, a ty silny”, „jesteś głupi, a ja mądra, „nic nie umiesz, nie można na ciebie liczyć”. Te gry niszczą relację, nie pozwalają na zbliżenie i poczucie bliskości.

Próbując opisać te najbardziej widoczne uwikłania, którym podlegają związki chcielibyśmy zaznaczyć, że niekiedy kilka z nich występuje łącznie i mają one różną siłę natężenia. Wiedza na temat głębokości i złożoności relacji jest obecnie wykorzystywana do poprawy funkcjonowania całych rodzin.

Energia konfliktu w parze może być przekuta w sukces, satysfakcja wówczas rośnie obustronnie, tworząc stały i bezpieczny grunt nie tylko dla pary, ale i dla całego systemu rodzinnego.

Nikt przecież nie dostaje w prezencie satysfakcjonującej relacji. Relacja wymaga stałej pracy nad nią, a psychoterapia par tę pracę umożliwia.

Autorzy: Anna Grodzka, Kamil Galiński

Korektor tekstu: Eugenia Majewska

mm
Jestem współzałożycielem Centrum Psychoterapii i Diagnostyki Psychologicznej w Warszawie i Grodzisku Mazowieckim. Posiadam doświadczenie w prowadzeniu psychoterapii indywidualnej, par, rodzin (młodzieży i dorosłych) i coachingu zawodowego. W swojej pracy staram się wykorzystywać kilka nurtów psychologicznych łącząc ich techniki w zależności od potrzeb lub problemu pacjenta. Pracowałem w Punkcie Informacyjno Konsultacyjnym ds. Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie w Urzędzie Miasta Dzielnicy Targówek oraz w Punkcie Informacyjno-Konsultacyjnym w Urzędzie Miasta Dzielnicy Wilanów.

Dodaj komentarz